Iga

opiekun wirtualny:
MEG
płeć: suka
odeszła w wieku: 6 lat
rasa: mix
wysokość w kłębie: cm
miasto: Milanówek
opis:
11 LUTEGO IGUNIA ODESZŁA...NOWOTWÓR NIE OSZCZĘDZIŁ RÓWNIEŻ JEJ.... Iga trafiła do schroniska w grudniu 2010. Wcześniej mieszkała na wsi, prawdopodobnie była uwiązana na łańcuchu, albo była w inny sposób podduszana, ponieważ Iga bardzo długo panicznie bała się wszelkich manewrów przy obroży. Na pewno wielokrotnie rodziła szczeniaki.  Przez pierwsze miesiące w schronisku Iga bardzo bała się ludzi. Na pojawienie się kogoś w boksie reagowała nerwowym szczekaniem i warczeniem. Potrafiła nawet chwytać rękę zębami, ale wynikało to u niej z panicznego strachu: była to dla niej jedyna obrona przed zagrożeniem, jakie stanowił dla niej niepokojący ją człowiek. Po kilku tygodniach cierpliwego postępowania Iga stopniowo zaczęła się otwierać, początkowo w stosunku do jednej wolontariuszki, a później także do innych osób. To bardzo mądra i dzielna suczka, która szybko się uczy i pokonuje własny strach. Iga już wie, jak miły może być ludzki dotyk, polubiła głaskanie po pyszczku i za uszami. Na widok znajomych osób bardzo się cieszy. Nauczyła się też, że zapinanie smyczy nie oznacza już bólu, tylko spacer. Na spacerze Iga była zafascynowana lasem, słońcem, trawą, zapachami... ale też bardzo uważna w stosunku do opiekuna. Bardzo lubiła być nagradzana, była prawdziwym łakomczuszkiem :) Ta sunia zrobiła w ciągu kilku miesięcy niesamowite postępy. Z zastraszonego, zaszczutego, zaniedbanego - także społecznie - psa stopniowo stawała się psiakiem, który gotowy już był zamieszkać u boku własnych ludzi. Obcowanie z Igą to była prawdziwa przyjemność. Sunia co tydzień pokazywała nam coś nowego, wciąż się czegoś uczyła, otwierała na coraz nowe bodźce, robiła się coraz bardziej ufna. Cudownie było widzieć jej rozradowany pyszczek, gdy zawołana przybiegała do człowieka! Choroba ujawniła się bardzo nagle, bez ostrzeżenia. Ostatniego dnia nie mogła już nic jeść ani pić.....Pożegnała nas smutnym, głębokim spojrzeniem...Przykro nam bardzo, że nie zdążyliśmy znaleźć Ci domku na jaki zasługiwałaś...