Horacy nie jest małym psem, jest natomiast całkowicie bezproblemowy w obsłudze. Nie ma problemu z czesaniem, sprawdzaniem łap, czy zaglądaniem do pyska. Nauczył się też kilku komend – umie „siad”, „leżeć”, „podaj łapę” i obroty. Z chęcią wykonuje również wszystkie ćwiczenia pomagające wzmocnić jego tylne łapy. Z pewnością jest w stanie nauczyć się jeszcze więcej, bo nowe sztuczki łapie w locie, a współpraca z człowiekiem (zwłaszcza z argumentem w postaci parówek lub piłki) sprawia mu ogromną frajdę! Na spacerach z początku ciągnie, ale gdy miną pierwsze emocje, przechadzka z nim to przyjemność. Podczas pobytu w schronisku Horacy nauczył się mijać inne psy, jednak nie jest ich największym fanem, dlatego lepiej, aby zamieszkał w domu bez psiego towarzystwa.
Horacy nie jest już najmłodszy. Nie jest też malutki, puchaty, nie jest słodkim szczeniaczkiem. W smutnym świecie bezdomności takie zwierzaki mają łatwiej – te mniejsze, młodsze, śliczne. A Horacy? Jak on ma z nimi konkurować, jak ma się starać o dom, pomimo tak wielu atutów, tak wspaniałego charakteru? Ale się stara, uwierzcie, tak bardzo się stara, każdego dnia. Nie tracąc nadziei, nie tracąc pogody ducha, wylewnie ciesząc się z każdego przejawu dobroci i zainteresowania, jaki go spotka. I to pomimo ponad 4 lat spędzonych za kratami…
A my tak bardzo byśmy chcieli, żeby wreszcie zaczął cieszyć się życiem u boku swojego człowieka. Nie wiemy, ile czasu zostało Horasiowi, ale już mniej niż więcej. I nie powinien tego cennego czasu tracić w schronisku. Ale żyć najlepszym psim życiem – z własnym człowiekiem, który podaruje mu miłość, troskę i obecność. I będzie go kochał do końca jego dni.





























