Horacy

Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Horacy
Wieczny szczeniak w ciele dorosłego psa – to określenie chyba najlepiej opisuje Horasia. Błysk w oku, zawadiacko klapnięte ucho, uśmiechnięty pyszczek i nieustanna chęć zabawy – oto charakterystyczne cechy tego pięknego psa. Z Horasiem nigdy nie ma nudy. Uwielbia aportować piłeczki i bawić się pluszakami. Właściwie wszystko może stać się dla niego zabawką – stary kocyk, gumka do włosów, czapka, pojemnik na karmę czy kawałek patyczka. Najbardziej jednak nasz pan owczarek kocha ludzi i spędzanie z nimi czasu jest dla niego absolutnym priorytetem. Dlatego każdy spacer to dla niego prawdziwe święto! Podczas wspólnej przechadzki często zawraca do człowieka i upewnia się, że ten na pewno idzie razem z nim. Chętnie wypina też pierś i wystawia brzucho do głaskania. Na pewno byłby niesamowitą pociechą dla jakiejś rodziny. Tak łatwo wyobrazić go sobie, jak gania po ogrodzie z dzieciakami czy przynosi im rzucone piłeczki.

Horacy nie jest małym psem, jest natomiast całkowicie bezproblemowy w obsłudze. Nie ma problemu z czesaniem, sprawdzaniem łap, czy zaglądaniem do pyska. Nauczył się też kilku komend – umie „siad”, „leżeć”, „podaj łapę” i obroty. Z chęcią wykonuje również wszystkie ćwiczenia pomagające wzmocnić jego tylne łapy. Z pewnością jest w stanie nauczyć się jeszcze więcej, bo nowe sztuczki łapie w locie, a współpraca z człowiekiem (zwłaszcza z argumentem w postaci parówek lub piłki) sprawia mu ogromną frajdę! Na spacerach z początku ciągnie, ale gdy miną pierwsze emocje, przechadzka z nim to przyjemność. Podczas pobytu w schronisku Horacy nauczył się mijać inne psy, jednak nie jest ich największym fanem, dlatego lepiej, aby zamieszkał w domu bez psiego towarzystwa.

Horacy nie jest już najmłodszy. Nie jest też malutki, puchaty, nie jest słodkim szczeniaczkiem. W smutnym świecie bezdomności takie zwierzaki mają łatwiej – te mniejsze, młodsze, śliczne. A Horacy? Jak on ma z nimi konkurować, jak ma się starać o dom, pomimo tak wielu atutów, tak wspaniałego charakteru? Ale się stara, uwierzcie, tak bardzo się stara, każdego dnia. Nie tracąc nadziei, nie tracąc pogody ducha, wylewnie ciesząc się z każdego przejawu dobroci i zainteresowania, jaki go spotka. I to pomimo ponad 4 lat spędzonych za kratami…

A my tak bardzo byśmy chcieli, żeby wreszcie zaczął cieszyć się życiem u boku swojego człowieka. Nie wiemy, ile czasu zostało Horasiowi, ale już mniej niż więcej. I nie powinien tego cennego czasu tracić w schronisku. Ale żyć najlepszym psim życiem – z własnym człowiekiem, który podaruje mu miłość, troskę i obecność. I będzie go kochał do końca jego dni.