Zwierzaki z Anina zostały same na świecie, pomożmy im...

Email Drukuj PDF

Okrucieństwo świata wdziera się do naszych domów poprzez ekran telewizyjny. Codziennie oglądamy zmasakrowane ciała ludzi, zmiażdżone psie zwłoki (jaki mówią inni - psie ścierwo), gwałt, przemoc, strach. Mamy jednak komfortową sytuację: wciskamy guzik - zło znika, nie chcemy tego widzieć. To zbyt okrutne - wzmaga naszą depresję. Surowo oceniamy sprawców..

Ale co dziwne, sami nie zauważamy błagalnego wzroku ciężarnej kotki w zimowy, mroźny wieczór, mijamy z zamkniętymi oczyma chudego jak trzcina psa, który leży i już o nic nie prosi.
W myślach tłumaczymy się sami przed sobą - nie mam czasu, nie teraz, dlaczego ja...

Pani Krystyna z Anina zmarła nagle, pozostawiła swoje ukochany trzy psy i trzydzieści kotów.

List do Pani Krystyny

"Pani Krystyno
Pani nie umiała tego zrobić. Dla Pani najcięższym grzechem którego może się dopuścić człowiek, było odwrócić się od zwierzęcia - bezradnego, cierpiącego, przerażonego. Zbierała Pani z ulic, ze śmietników, z klatek schodowych, chore, ciężarne, pogryzione, zmarznięte - te które poznały siłę ludzkiej ręki, nogi, kamienia. Leczyła je Pani, sterylizowała, karmiła - KOCHAŁA .
Dawała poczucie bezpieczeństwa, własną miseczkę, kocyk, miejsce przy piecu..
Miała Pani w końcu 30 kotów i 3 psy - takich ze śmietnika, niepotrzebnych nikomu zwierząt. W Pani domu rozkwitały, nabierały kilogramów, ładnej sierści, manier...
Pani Krystyno - była Pani "Matką Teresą od kotów i psów". Starsza (ale nie staruszka), delikatna, o kruchej konstrukcji. Dlaczego nie umiała Pani racjonalnie sobie wytłumaczyć że nie stać mnie, muszę też jeść, muszę też mieć swoje życie, niech ktoś inny... są azyle. Dobrze Pani wiedziała, jak świat ocenia takie jak Pani osoby, więc nie prosiła Pani o pomoc. Pomagała Pani na własną rękę, w dużym stopniu kosztem własnych, codziennych wyrzeczeń, odmawiając sobie wielu rzeczy."

Pani Krystyna umarła, nagle, niespodziewanie
Była już zmęczona? Brakowało Jej sił?

O takich osobach mówimy: "wariatka" po czym przywiązujemy kolejnego psa pod Jej domem.
Jaki będzie zakończenie tej wzruszającej historii- zależy od nas.
Czy koty i psy Pani Krystyny znajdą domy? Czy będą musiały być oddane do zwierzęcego bidula ?
Wśród kociaków są prawdziwe rarytasy - cudowne rudzielce, śliczne pręguski, ale są i starsze, z chorym oczkiem, uszkiem - nie starczyło czasu ich opiekunce, a może już i sił i pieniędzy. Zostały same 3 cudowne psy, tak bardzo potrzebujące swojego Pana.
I my mamy mało czasu - tylko do końca września. Komunalny domek po Pani Krystynie musi być zdany pusty - BEZ ZWIERZĄT !!!!!

P.S.
Tak bardzo chciałabym, aby Pani Krystyna spoglądając z okna tego kociego i psiego nieba, nie musiała się martwić, żeby nareszcie doznała świętego spokoju. Zasłużyła sobie przecież...
Pani Krystyno... Staramy się...

Zadzwoń do nas i zaadoptuj zwierzaka Pani Krystyny. Udzielimy wszelkich informacji, prześlemy zdjęcia, umówimy się na spotkanie.
Na zdjęciach obok: (od góry) Sonia, Sara, Marcyś oraz kotka szylkretka
Kontakt: 691 708 333 - Ania,
695 480 227 - Maciej