Lusia pod koniec kwietnia 2026 roku trafiła do schroniska po tym, jak jej dotychczasowy właściciel zamieszkał w DPS-ie. Dla Lusi była to ogromna zmiana, dlatego początkowo bywa nieufna i potrzebuje dłuższej chwili, by zaufać nowym osobom. Szczególnie nieufnie podchodzi do mężczyzn, zdecydowanie lepiej odnajduje się w towarzystwie kobiet.
Kiedy jednak poczuje się bezpiecznie, pokazuje swoje cudowne, ciepłe oblicze. To niezwykle kochana i oddana sunia, która potrafi pokochać całym swoim małym serduszkiem. Gdy zaufa człowiekowi, pozwala zrobić ze sobą wszystko — spokojnie daje się brać na ręce, pielęgnować i bardzo szuka bliskości. Lusia uwielbia głaskanie, a jednym z jej ulubionych rytuałów jest wystawianie brzuszka do głaskania. W pomieszczeniach jest grzeczna i spokojna, potrafi odpoczywać. Dobrze znosi podróże samochodem.
Lusia dobrze odnajduje się również w towarzystwie innych psów. Z większością psów dogaduje się w miarę szybko. Z pewnością mogłaby zamieszkać z innym psem po wcześniejszym zapoznaniu.
Na początku maja Lusia została skonsultowana z ortopedą, ponieważ zaniepokoił nas sposób, w jaki stawiała tylne łapki. Okazało się, że w przeszłości sunia najprawdopodobniej została potrącona przez samochód. Miała złamaną miednicę oraz kość udową, która niestety zrosła się w nieprawidłowy sposób. Lusia w połowie maja przeszła operację naprawy kości udowej. Obecnie jest w pełni sprawna i pięknie korzysta z operowanej łapki.
Podczas wizyty u ortopedy, a później także podczas badania echo serca, Lusia była wzorową pacjentką. Wszystkie badania i zabiegi znosiła bardzo dzielnie i bezproblemowo.
Lusia bardzo ładnie spaceruje na smyczy. Spacer z nią w spokojnej okolicy to czysta przyjemność. Lusia jednak, od początku pobytu w schronisku, źle reagowała na przejeżdżające rowery lub głośne, duże auta — potrafiła rzucać się w ich stronę i głośno szczekać. Obecnie coraz lepiej potrafi je ignorować, ale z pewnością będzie to wymagało dalszego przepracowania z przyszłym opiekunem.
Małymi krokami zbliża się zima. To szczególnie trudny czas dla schroniskowych psów, które wciąż czekają na swoje domy. Nie wyobrażamy sobie, jak takie maleństwo, jak 5-kilogramowa Lusia poradzi sobie podczas mroźnych, zimowych nocy w schroniskowym boksie. Marzymy, żeby Lusia w najbliższych tygodniach odnalazła swojego człowieka przy którym poczuje się bezpiecznie, żeby miała swój ciepły kąt i ciepłe posłanie. Idealnym miejscem dla Lusi byłby dom z ogrodem w spokojnej okolicy, z dala od miejskiego zgiełku (ale nie wykluczamy mieszkania w bloku). Szukamy dla niej domu bez małych dzieci.



















