W maleńkim ciałku Pręcika mieszka piesek, który z całych sił kocha człowieka. I choć w pierwszym kontakcie bywa nieufny, to wystarczy kilka chwil, aby zaczął tulić się do człowieka, rozdawać soczyste buziaki czy wskakiwać łapkami na nogi domagając się głaskania.
Pręcik jest niewidomy, ma całkowity zanik siatkówek. Wzrok tracił latami, a w tym czasie bezbłędnie nauczył się poruszać po pomieszczeniach. Ludzi lokalizuje głównie słuchem, nawet wówczas, gdy wydaje im się, że poruszają się bezszelestnie. W boksie bezbłędnie lokalizuje swoją budkę, posłanka. Miseczki również 
Autem, można rzec, podróżuje poprawnie. Jest strasznym wiercipiętą i kiedy tylko zaczyna się nudzić drepce po siedzeniu.
Na spacerach jest dziarski, pewny siebie. Dzielnie maszeruje przed siebie, nie wchodzi na drzewa, wystarczy delikatnie pokierować go smyczką, a od razu wraca na właściwy tor.
Psie znajomości zawiera ze spokojem. Ciekawsko obwąchuje psich kumpli, a wtedy jego mały ogonek zwija się w obwarzanek. W relacjach z napotkanymi psami jest delikatny i przyjacielski.
Pręcik został znaleziony w opłakanym stanie. Jego futro było wielkim kołtunem, który ważył 4 kg. Sam pręcik waży 6 kg i aż trudno wyobrazić sobie, że dźwigał na sobie taki ciężar.
Maluch doświadczył już w swoim życiu zaniedbania i bezdomności. Z całego serca prosimy o dom dla niego, aby od teraz doświadczał od ludzi tylko ciepła i miłości. Buda i schroniskowy boks tak bardzo nie pasują do tego delikatnego psa…















