Luba

Luba

Suczka znaleziona 29.10.2026 r. w Milanówku, przy ulicy Piłsudskiego 33.

Czeka na powrót do domu.

 

LUBA jest naszą nową podopieczną, więc jeszcze niewiele zdążyła nam o sobie po psiemu opowiedzieć. Dzisiaj miałam okazję wybrać się na nasz pierwszy wspólny spacer i jedno mogę powiedzieć już teraz: pierwsze wrażenie jest bardzo, bardzo obiecujące.

To piękna owczarkowata sunia. Silna, ale sprawiająca wrażenie łagodnej i bardzo kontaktowej. Porusza się raczej niespiesznie, uważnie poznając nowe miejsca. Początek naszego spaceru był trochę inny. Luba szła z nosem ciasno przy ziemi i przez dobrych kilkaset metrów bardzo intensywnie węszyła, jakby próbowała odnaleźć jakiś znajomy trop. Patrząc na nią, trudno było nie pomyśleć: czy ona przypadkiem nie szuka drogi do domu?

Po jakimś czasie wyraźnie się rozluźniła. Zaczęło się zwyczajne psie poznawanie świata: tu niuchnęła, tam zaszeleściła nosem w liściach, co jakiś czas zatrzymywała się i spoglądała gdzieś w dal.

Pierwsze słowa, które przychodzą mi do głowy po spacerze z Lubą? Łagodna. Mądra. Rozczulająca.

Już wcześniej, kiedy sprzątałam sąsiedni boks, bardzo starata się zwrócić na siebie uwagę. Jakby mówiła: „Hallo, jestem tutaj! Zostaw już te grabie i zajmij się mną.” Przywitała mnie z gryzakiem i chyba bardzo liczyła na to, że tym razem zatrzymam się przy niej na dłużej.

Luba zna szelki i smycz, a na spacerze radzi sobie naprawdę ładnie. Na psy odzywające się zza mijanych ogrodzeń potrafi odpowiedzieć, ale łatwo daje się przywołać i szybko wraca do człowieka. Kilka razy szturchnęła mnie nosem, jakby spodziewała się nagrody za dobre zachowanie. Można odnieść wrażenie, że ktoś wcześniej z nią pracował i nauczył ją, że kontakt z człowiekiem po prostu się opłaca.

Nie chcemy jeszcze mówić, jaka Luba jest, bo znamy ją zdecydowanie za krótko. Na razie pokazuje nam jednak bardzo sympatyczną, łagodną i spragnioną kontaktu stronę.

Ma przepiękne umaszczenie, mądre oczy i spojrzenie, przy którym naprawdę trudno przejść obojętnie.

Jest w niej też coś, co chwyta za serce. Może odrobina zagubienia, może tęsknoty. A może po prostu jeszcze nie rozumie, dlaczego nagle znalazła sie właśnie tutaj.

Mamy ogromną nadzieję, że schroniskowy boks będzie dla niej tylko krótkim przystankiem. Może ktoś ją rozpozna? Może gdzieś jest człowiek, który jej szuka? Może Luba wcale nie została porzucona, tylko zgubiła drogę do domu?

A jeśli nie… to być może właśnie tutaj zaczyna się dla niej droga do nowego domu i nowego człowieka.

Na razie Luba jest dla nas jeszcze trochę tajemnicą ale po pierwszym spacerze wiadomo jedno: chcemy tę tajemnicę poznawać dalej. Mamy nadzieję, że ktoś z Was też będzie chciał.