Lori

opiekun wirtualny:
GusiaGuś
płeć: suka
wiek: 4 lata
rasa: mieszaniec
miasto: Milanówek
sterylizacja: tak
szczepienie p. wściekliźnie: tak
odrobaczenie: tak

opis:
10 LISTOPADA 2018 R. LORI ZAMIESZKAŁA W KONSTANCINIE ------ Lori jest jednym z psów dla których przybycie do schroniska było bardziej wybawieniem niż tragedią. Nie dość, że sama była na skraju wyczerpania, wychudzona, głodna i żywiła się znalezionymi odpadkami, to błąkała się razem ze swoją małą córeczką Dzidzią, którą musiała karmić i się nią opiekować. Sądząc po jej wyciągniętych od karmienia sutkach, szczeniaków było więcej, ale najpewniej nie spotkał ich dobry los. Nawet jeśli Lori miała jakiś dom, to na pewno nie taki za którym warto tęsknić. Stara, zniszczona obroża z kółkiem od łańcucha mówiły same za siebie.W schronisku Lori szybko doszła do siebie i wtedy okazało się jaką jest pięknością - proporcjonalnie zbudowana, z pięknym szarym umaszczeniem, błyszcząca sierść, po prostu ideał. Jej zachowanie dalej wymagało trochę pracy - zbytnio się ekscytowała przy ubieraniu jej w szelki, na spacerze nie umiała chodzić ładnie na smyczy, ale nie było w tym nic czego nie da się łatwo nauczyć. Ogromną zaletą był jej stosunek do innych psów - jest bezproblemowa w kontakcie z nimi. Albo w ogóle je ignorowała, albo ładnie się się witała, bez zbytniej ekscytacji.Po około trzech miesiącach, wczesną wiosną, Lori znalazła nowy dom. Początkowo nie sprawiała problemów, niestety gdy zaczęły się letnie burze, okazało się że Lori panicznie boi się grzmotów i wszelkich dźwięków burzy. Mieszkała w bloku i do tego zostawała sama w czasie gdy jej opiekun wychodził do pracy, co niestety kończyło się atakami paniki i niszczeniem mieszkania w momencie gdy gdy nikogo nie było w domu w trakcie burzy. Opiekun Lori stwierdził że nie jest w stanie poradzić sobie z tymi zachowaniami i po kilku miesiącach od adopcji Lori musiała wrócić do schroniska.W czasie pobytu w domu, Lori nauczyła się pięknie spacerować na smyczy, wiemy też że nie było żadnych problemów z zachowaniem czystości w domu, a także oprócz lęku przed burzą grzecznie zostawała sama w domu.Powrót do schroniska był dla Lori bardzo trudny. Dużo płacze i bardzo nie chce wracać do boksu po spacerze.Po doświadczeniach z ostatniej adopcji, myślimy że lepiej gdyby Lori zamieszkała w domu niż w bloku, ze względu na to, że w domu łatwiej znaleźć zaciszne miejsce, gdzie mniej słychać grzmoty i widać błyski piorunów w czasie burzy. Także towarzystwo człowieka w czasie burzy bardzo ułatwia jej przetrwanie.Lori bardzo potrzebuje człowieka, który będzie przy niej i pomoże jej przetrwać ciężkie chwile podczas burzy. To tylko kilka dni w roku, kiedy to pies potrzebuje wsparcia, a przez całą resztę roku to ona będzie najlepszym towarzyszem radosnych i smutnych, lepszych i gorszych dni człowieka.

kontakt:

Adopcję prowadzą: Grzegorz, 603 975 592 mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. oraz Agata, tel. 692 660 071 mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. // ' ); // ]]