Aktualności

Smutne wieści

Email Drukuj PDF

alt

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Za Tęczowy Most, do grona kochanych psiaków adoptowanych z naszego schroniska, dołączył Aldo. Odszedł sam, po cichutku, w domu, pozostawiając wielką rozpacz w sercach pani Eugenii i pana Krzysztofa.

Niunio walczył z zespołem Cushinga i nowotworem. W schronisku czekał na dom 5 lat, pomijany. Nowym domem cieszył się zaledwie 10 miesięcy, ale każdy dzień w domu po stokroć wynagrodził mu te lata w schronisku. Ostatnie dni spędził, relaksując się na działce ze swoją rodziną. Aldo miał cudowny dom. Będziemy za niego wdzięczni na zawsze ludziom, którzy bez wahania zdecydowali się adoptować chorego psa, pokochali go całym sercem i tak bardzo się o niego troszczyli.

Pani Eugenio, Panie Krzysztofie, tulimy w bólu bardzo mocno!

Aldo, dbaj o swoich ludzi tam z góry...

 

 

Poszukiwany *** Poszukiwani

Email Drukuj PDF

...silni majsterkowicze!

Potrzebujemy Was do jednorazowej akcji, którą planujemy przeprowadzić w sobotę 24 sierpnia!

Drodzy Fani naszego wolontariatu i naszych podopiecznych. Jak wiecie, nie obijamy i ciężko pracujemy. Co sobota dajemy z siebie maksimum. Wciąż pracujemy dla dobra naszych zwierzaków. Praca z nimi jest naszym sobotnim priorytetem i temu poświęcamy się bez granic. Dopiero gdy każdy pies i kot zostanie "zaopiekowany" ruszamy do innych prac. Do majsterkowania przy remontach bud, do drobnych napraw boksów i mnóstwa innych prac, które w sposób pośredni mają poprawiać komfort życia naszych zwierzaków. Pracy niestety nie ubywa a i my poprzeczkę stawiamy sobie coraz wyżej. I stąd pytanie do Was silni panowie, pomożecie?

A oto jaka praca czeka na człowieka:

1. do skręcenia / złożenia są 3 lub 4 nowe, duże budy

2. całkiem spora dawka dźwigania przy wynoszeniu i rozbiórce starych bud

3. montaż zadaszonej wiaty w boksie, w którym brakuje cienia

4. i ewentualnie jeśli starczy czasu - prace porządkowe na zapleczu schroniska (chcemy oddzielić to co jeszcze przydatne od tego co nadaje się jedynie na śmietnik)

A w zamian?

uścisk dłoni przemiłych wolontariuszek oraz wolontariuszy, około południa najlepsze słodkości z Milanówka czyli ciacho z cukierni PACZEŚNI a na zakończenie, dla przodowników pracy nasze kolorowe gadżety, koszulki, torby, breloki. Ale największą wartością tej pracy będą uśmiechnięte zwierzaki, które dzięki Wam zaznają luksusu jakim będzie nowa, pachnąca drewnem buda!

A zatem silni panowie, pomożecie?

W razie zainteresowania prosimy o kontakt z wolontariuszką Agnieszką, tel. 604 941 461 mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

 

8 lat w schronisku...czy Ramzi zdąży do domu?

Email Drukuj PDF

altRamzi trafił do schroniska gdy miał zaledwie 3 lata, teraz ma już 11...większość życia spędził w samotności i zamknięciu. Przez te wszystkie lata ponosi konsekwencję ludzkich błędów i ludzkiego zaniedbania. Dziś Ramzi to psi senior, energiczny i wciąż silny ale jednak starszy psiak, który w swej psiej głowie pojąć nie może dlaczego tak źle przyszedł na świat i dlaczego przyszło mu spędzić za kratami najlepsze lata życia.

Wyobraźmy sobie, że jesteśmy na jego miejscu, że życiowy pech i wielka niesprawiedliwość sprawiły, że większość życia jesteśmy bezdomni, niezauważalni i że przez cały ten czas jesteśmy narażeni na ciągły stres, na hałas, na upał i na mróz. Na wszystko to, czego nie możemy zmienić tylko dlatego, że nikt nie wyciąga do nas pomocnej dłoni, nikt nie daje szansy. Przecież każdy z nas chce aby nasze życie było ciekawe, dążymy do tego by spełniać marzenia…A o czym marzy pies, który całe życie jest uwięziony…? I czy Ramzi w ogóle jeszcze ma jakieś marzenie…? Przecież jedyne co zmieniało się w jego życiu przez ostatnie 8 lat to pory roku, garnek, z którego je i buda w której śpi. Zmieniali się też wolontariusze , którzy się Ramzim opiekowali. Wiele z tych osób już nie ma wśród woloekipy. Jedni nie poradzili sobie ze stresem i poczuciem odpowiedzialności, inni nie dali rady fizycznie sprostać pracy w schronisku. A Ramzi? On nie może tak po prostu powiedzieć dość! Ramzi jak każdy pies zależny jest od człowieka. Najpierw o jego życiu zadecydował ten, który go porzucił a teraz w pewnym sensie decydują wszyscy ci, którzy go wzrokiem pomijają, nie dając szansy na inne życie….bo szary? bo duży? bo silny?...bo stary…? Ramzi to pies niebanalny, to indywidualista. I taki chce pozostać...Szukamy człowieka, który doceni piękno jego charakteru!

Kontakt w sprawie Ramziego: tel. 608 406 512 (Ela) mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

Wiercik z dyskopatią - dziękujemy za pomoc w sfinansowaniu operacji

Email Drukuj PDF

alt

Aktualizacja: 5 sierpnia - operacja Wiercika, więc wszystkie kciuki na pokład. Pięknie dziękujemy za wpłaty i Wasze ogromne wsparcie!

21 lipca: W maju Wiercik, podopieczny schroniska w Milanówku, do tej pory wesoły, chętnie wychodzący na spacery, zaczął źle się czuć, przestał pozwalać się dotykać. Zrobiliśmy badania krwi, które wykazały niedoczynność tarczycy, zapisaliśmy też chłopaka na USG. Tarczycę udało się ustabilizować lekami, badanie ultrasonograficzne nie wykazało niczego niepokojącego. Weterynarz zasugerował, że przeczulica związana z dotykiem wynika ze stresu. Wiecik dostał leki przeciwbólowe, niestety zupełnie nie pomogły. Zapisaliśmy zatem chłopaka na RTG. I tym razem nie wykazało ono niczego niepokojącego, a kolejny weterynarz stwierdził, że zachowanie psa jest spowodowane stresem. Tymczasem Wiercik zaczął mieć problemy z poruszaniem się, ciągnął za sobą tylne łapki, pojechaliśmy z nim zatem na wizytę do neurologa. Ten zalecił rezonans.  Tym razem udało się podstawić diagnozę: dyskopatia typu II na wysokości przestrzeni Th13-L1 powodująca silny ucisk rdzenia kręgowego. 18 lipca byliśmy na konsultacji u neurologa, zalecił operację. Jej koszt to ok. 2500 zł. Łącznie z kwotami z faktur za diagnozowanie Wiercika na jego leczenie potrzebujemy aż 3000 zł!  czeka nas omówienie leczenia Wiercika z neurologiem. Do rozważenia są: operacja oraz fizjoterapia, zadecyduje lekarz.

Pomóżcie nam postawić Wiercika na łapki!

Link do zbiórki: https://pomagam.pl/wiercik

 

 


 

 

Dobry i smutny Teoś ...ma cudowny dom

Email Drukuj PDF

alt

Aktualizacja: 18 lipca 2019 r. kochany Teoś odnalazł szczęście w życiu. Został adoptowany przez cudowną osobę, dla której będzie oczkiem w głowie. Dziękujemy za tą adopcję!

Teoś trafił do naszego schroniska już drugi raz. Za pierwszym razem z ulic Pruszkowa, 6 lat temu. Po paru miesiącach został adoptowany, jednak teraz ponownie jest z nami. W tym miejscu wypadało by napisać dlaczego Teoś znów został sam, dlaczego znów jest bezdomny. Nie zrobimy tego...z wielu powodów... Lepiej skupmy się na tym, jakim kochanym i dobrym jest psem. Na tym, jak cudownie odpoczywa się podczas spaceru z Teosiem i na tym jak niesamowity spokój ma on w sobie.

Więcej…
 


Strona 1 z 12