Nasze Stowarzyszenie

Email Drukuj PDF

CIĄGLE CHCEMY ZROBIĆ WIĘCEJ!

Drodzy Fani i Przyjaciele naszego Schroniska!
Pragniemy się pochwalić czymś niezwykle dla nas ważnym.
Przez wiele lat tworzyliśmy wolontariat w schronisku w Milanówku. Przez cały ten czas ze wszelkich sił próbujemy na nowo zbudować zaufanie schroniskowych podopiecznych do ludzi, przywrócić zwierzaki światu. Troszczymy się o nie, traktujemy je z godnością, leczymy, gdy są chore. Staramy się znaleźć im nowe, kochające domy. Czujemy jednak, że to wciąż za mało. Wiemy, że nadal możemy zrobić więcej. Dlatego… założyliśmy STOWARZYSZENIE! Zacznijmy jednak od początku ☺

altJak to się zaczęło?
Było to bardzo dawno temu ☺ Część z nas pamięta jeszcze lata, kiedy to o schronisku w Milanówku nie wiedziała nawet znaczna część mieszkańców samego miasta, wolontariat dopiero zaczynał raczkować. Aż 80% psów przebywających ówcześnie w schronisku nie opuszczało swoich boksów przez kilkanaście lat. Poznaliśmy wtedy psy, dla których schronisko było domem od lat 90.; większość z nich nie miała nawet imienia, jedynie numer porządkowy.

Niewielka grupa zapaleńców „zawładnęła” wtedy mieszkańcami schroniska. Powoli stawialiśmy sobie kolejne cele. Na początku chcieliśmy umożliwić każdemu psu wyjście na spacer, by oswoić i otworzyć te, które ludziom nie ufały, by nauczyć je funkcjonowania w społeczeństwie. Mijały tygodnie, miesiące, lata... Z czasem na palcach jednej ręki można było policzyć psy, których nie udało się wyprowadzić na spacer. Zaczęło brakować rąk do pracy, by co sobota zabrać na przechadzkę każdego psa ☺

A jak adopcja, czyli zwracamy psy światu
Chcieliśmy czegoś więcej. Przede wszystkim tego, by świat dowiedział się o naszych podopiecznych. By opuścili schroniskowe boksy i znaleźli dobre, kochające domy. Tak powstała pierwsza strona adopcyjna, pierwsze ogłoszenia, przyszły pierwsze małe i duże sukcesy. Z biegiem lat schronisko opuszczały kolejne zwierzaki, a dziś nowe domy znajduje średnio setka zwierząt rocznie. Mimo upływu lat nadal do każdej adopcji podchodzimy indywidualnie, nie ma tu miejsca na rutynę czy zuchwalstwo, każdy pies jest inny i każdemu trzeba zapewnić bezpieczeństwo i troskę. Robimy, co możemy, by zminimalizować ryzyko, co spotyka się z różną reakcją wśród adoptujących. Są tacy, którzy to chwalą, i tacy, którzy mają naszą ostrożność za przesadę. Uparcie będziemy jednak twierdzić, że człowiek powinien wziąć na siebie tysiąc procent odpowiedzialności za zdrowie i bezpieczeństwo zwierzaka. Wszak jest się odpowiedzialnym za coś, co się oswoiło, prawda?

alt


Wolontariat rośnie w siłę
Dalej budowaliśmy wolontariat, na różne sposoby szukaliśmy osób chętnych do współpracy. Z tygodnia na tydzień było nas coraz więcej. Jedni odchodzili bardzo szybko, bo nie radzili sobie z odpowiedzialnością, z ciężką fizyczną pracą, ze smutkami, które towarzyszą temu zajęciu. Inni zostali i trwają do dziś, niektórzy nawet obchodzili już dziesięciolecie swoich działań w schronisku. Pomaganie bywa bowiem niezwykle uzależniające. A buziak szczęśliwego psiaka i jego widok we własnym domu to najlepsze nagrody za wszelki trud ☺
Dziś wolontariat w niczym nie przypomina tego sprzed ponad dekady. Nie jesteśmy już małą grupką, która szuka ludzi do pomocy, a swoistą organizacją liczącą kilkadziesiąt osób – i to inni zabiegają o to, by do nas dołączyć ☺ Bardzo nas to cieszy, choć wiemy, że nigdy nie będzie to zajęcie dla każdego. Nadal na dłużej zostają tylko nieliczni. Tu najważniejsza są: sumienność, systematyczność, zaangażowanie i odpowiedzialność. Trzeba poświęcić się bez reszty. My mamy te cechy i dlatego po raz kolejny podnieśliśmy poprzeczkę.

Za kolejny cel postawiliśmy sobie sformalizowanie naszych działań. I udało się!

alt

Utworzyliśmy Stowarzyszenie!
Jego nazwa była dla nas oczywistą oczywistością ☺ Wystarczyło połączyć dwa skojarzenia: „SCHRON”, który w naszym slangu wolontariackim oznacza nic innego jak schronisko, oraz fakt, iż swój cały wolny czas poświęcamy Schronisku w Milanówku – tak powstała prosta nazwa:
„SCHRON” Stowarzyszenie Przyjaciół Schroniska w Milanówku.
Naturalnie powstanie Stowarzyszenia też miało swój cel.
Przez te wszystkie lata wiele się nauczyliśmy i wielu rzeczy doświadczyliśmy. Nasze działania nie ograniczają się już jedynie do nauki psa chodzenia na smyczy i znalezienia mu domu. W niektórych przypadkach jest to zaledwie początek. Choć na szczęście większość psów adoptowanych ze schroniska jest młoda, zdrowa i niewymagająca specjalnej pracy, niestety bywa i tak, że dopiero po adopcji zaczyna się praca ze zwierzakiem, że potrzebna jest pomoc behawiorysty, by uleczyć traumy z przeszłości. Czasem bywa i tak, że schronisko opuszcza chore zwierzę i nawet jeśli adoptujący świadomie podejmuje się opieki nad nim, same dobre chęci przestają wystarczać i zaczyna brakować środków na leczenie. Tu właśnie chcemy przyjść z pomocą, na takie cele przeznaczać zebrane pieniądze. Bo nie ma nic gorszego dla zwierzaka oraz dla nas, wolontariuszy, gdy z powodu braku środków do schroniska wraca pies czy kot, który zaznał już dobrego życia w nowym domu. Chcemy wspomóc rodziny, których nie przeraża opieka nad chorym zwierzakiem – a wiemy doskonale, jak drogie potrafi być leczenie naszych czworonożnych przyjaciół. Chcemy pomóc rodzinom, które podarowały dom zwierzakom po trudnych przejściach, potrzebujących konsultacji behawiorysty i innych specjalistów. Rodzinom, które uratowały psa czy kota, dla którego inny człowiek zamiast opiekunem był katem.


Na co jeszcze chcemy zbierać i przeznaczać fundusze Stowarzyszenia?
Miedzy innymi na specjalistyczne leczenie mieszkańców schroniska. Wiemy, jak bardzo kosztowne jest dzienne utrzymanie ponad setki zwierząt, ich szczepienie, odrobaczenie, sterylizacja oraz leczenie ratujące życie. Na to wszystko Fundacja im. 120-lecia TOZ w Polsce, która niezmiennie od ponad 30stu lat opiekuje się schroniskiem musi zdobyć środki. A co z leczeniem, które ma poprawić komfort życia? A co ze specjalistycznymi badaniami, które mają pomóc nam wyjaśnić niecodziennie zachowania zwierzaków? Na to środków już nie ma. Ich pozyskanie będzie naszym zadaniem.
alt Zrobimy wszystko by naprawić błędy ludzkie, które doprowadziły do tego, że młody Badi z wesołego i łagodnego stał się nieobliczalnym w zachowaniu „dziwnym” psem. Nie wiemy, gdzie tkwi problem, czy to guz w mózgu powstały na skutek licznych uderzeń sprawił, że Badi stał się innym psem, czy to tak głęboko zakorzeniona trauma? Potrzebne będą konsultacje neurologiczne, być może rezonans głowy, a może wiele miesięcy współpracy z behawiorystą, który wyprowadzi psa na prostą. Chcemy także pomóc amstaffce Herze, którą nazywamy naszą Helcią. Zanim sunia trafiła do schroniska, była maszynką do rodzenia dzieci. Trafiła na ulicę prawdopodobnie po tym, jak przestała być zdolna do tego zadania. Jej skrajnie wyniszczony organizm, wykoślawione stawy, zwyrodniały kręgosłup, zęby zniszczone zapewne w wyniku ciągłego gryzienia metalowych prętów, za którymi musiała spędzić długie lata, będą wymagać długotrwałego i kosztownego leczenia. Wierzymy, że z Waszą pomocą, uda nam się pomóc zarówno Badiemu, jak i Herze oraz wielu, wielu innym zwierzakom.


Członkowie Stowarzyszenia Przyjaciół Schroniska w Milanówku „SCHRON”

 

Status Stowarzyszenia

 

„Schron” Stowarzyszenie Przyjaciół Schroniska w Milanówku
ul. Stawy 1a
05-822 Milanówek
NIP: 529-180-88-66
KRS: 0000587523

Zarząd stowarzyszenia
Joanna Próchniak – prezes zarządu
Anna Galej – wiceprezes zarządu
Marta Krupa – członek zarządu ds. finansowych
Anna Młynowska – sekretarz zarządu

Numer konta
PKO BP S.A.
47 1020 1055 0000 9302 0359 3308
(w tytule przelewu prosimy wpisać „darowizna”)